Czego uczy granie online?

Drodzy czytelnicy!

Bez wątpienia znacznie przyjemniejszym sposobem gry jest gra twarzą w twarz. To jednak nie skreśla gry online, bo i ten sposób rozgrywki może dostarczyć wielu wrażeń. Niektórzy z Was zapewne nie mają drużyny lub z innych powodów, tak czy inaczej gra przez Internet to dla niektórych jedyne wyjście. Tym razem przedstawię czego uczy rozgrywka w gry rpg online, a przynajmniej czego mnie osobiście nauczyła.

Jeden mówi, reszta słucha

Rozmowa przez Internet jest jak rozmowa przez krótkofalówkę. Kiedy jedna osoba mówi reszta słucha - wiadomo, że nie jest to regułą, często wybucha burzliwa rozmowa, ale bardzo szybko okazuje się, że w taki sposób nie da się dyskutować, grać, czy prowadzić sesji. Wynika to oczywiście z tego, że zwykle nie widzimy twarzy rozmówców, a co za tym nie widzimy kto w danej chwili mówi - jakby nie patrzeć mowa ciała i umiejętność jej odczytywania pełnią bardzo ważną rolę w komunikacji, a właśnie owej mowy ciała brak podczas internetowych sesji.

Brakuje mi czegoś podobnego podczas gry przy stole i zacząłem przez to doceniać grę online, bo tutaj znacznie łatwiej o porządek.

Opis musi być lepszy

Tak jak pisałem w poprzednim punkcie - brak w grze online mowy ciała, a co za tym idzie nie możemy powiedzieć, że gracze znajdują "taaaaaaki wieeelki" diament - tzn. powiedzieć możemy, ale nasze gesty rękami na niewiele się zdadzą, jeżeli nie korzystamy z kamerki internetowej. Tym samym trzeba szlifować swoje opisy, aby móc dokładnie oddać rzeczywistość, które widzą bohaterowie graczy. Jest to zdecydowanie plus, potem przychodząc na sesje przy stole możemy oprócz gestów rękami dodać znacznie lepsze i ciekawsze opisy.

Na każde miejsce szukaj dwóch graczy

Teraz coś znacznie mniej wesołego - jeżeli jesteś mistrzem gry, to zacznij od razu szukać 2 graczy na każde miejsce, które planujesz mieć w kampanii. Część zapewne nie przyjdzie, bo akurat wypadnie im coś innego, znacznie lepszego, część zapomni, ktoś się zgłosi i nie pojawi, inni nie przygotują się na sesję i wpadną 5 minut po czasie, żeby zapytać jak się robi postać, są też "książęta", za którymi mistrz gry powinien biegać i prosić ich o grę - tym sposobem otrzymasz, miejmy nadzieję, drużynę, z którą da się grać.

Niestety, mam wrażenie, że niektórym wydaje się, że ludzie w Internecie nie są prawdziwi.

Na szczęście graczy jest znacznie więcej niż mistrzów gry, w takim razie można szukać innych, bardziej rozgarniętych, na zastępstwo. Nie jest to miła sytuacja, kiedy musisz komuś podziękować za grę, jednak lepiej zrobić to zawczasu, niż utrzymywać w drużynie gracza, który sprawia więcej problemów niż dostarcza rozrywki.

Trudności ze skupieniem

Kolejny problem. Przy stole widzę czy gracze się nudzą, czy nie. Gdy komórka pojawia się w ręce któregoś z graczy od razu mogę zareagować - nie da rady tego kontrolować podczas gry online.

Nigdy nie wiadomo, czy cichy gracz jest cichy, bo nie podoba mu się scenariusz, wstydzi się, a może właśnie "pyka rundkę w LoLa". Wiadomo - jak ludzie są odpowiedzialni, to nie trzeba nikogo pilnować, problemem jest to, że często gra się z obcymi i nie wiadomo jacy są i czego się po nich spodziewać. Pół biedy jak gracz akurat odpisuje komuś na facebooku, jednak coś tam słucha - ważne żeby nie pytać mistrza gry co 5 minut o to co się dzieje.

Komputer to taki wynalazek, który bardzo łatwo rozprasza, tutaj coś błyśnie, tam coś "piknie", jedna z zakładek wyświetli komunikat o nowej wiadomości i właśnie gracz stracił na krótką chwilę zainteresowanie sesją i przestał słuchać co się dzieje, a tym samym wybił się z klimatu, który próbował zbudować mistrz gry.

Nowi ludzie - nowe możliwości

Nawiązując jeszcze do tego co napisałem - podczas grania w rpg przez Internet nie wiemy na kogo natrafimy. To może okazać się niezwykle interesującym wydarzeniem, szczególnie gdy trafimy na graczy czy mistrzów gry, którzy mogą nas czegoś nauczyć. To właśnie podczas swoich sesji online napotkałem na jedną z najlepiej odgrywających graczek - jej postaci zawsze był kolorowe, nietypowe, w jakiś sposób wyróżniały się z tłumu, w dodatku jak odgrywać to odgrywać - dziewczyna rzadko wychodziła ze swojej roli i zwykle trzymała się jej od początku sesji aż po jej koniec starając się zminimalizować metagaming.

Dobrze spróbować gry u kilku mistrzów gry lub mistrzowania różnym grupom - w ten sposób i gracz i mistrz gry będzie mógł poznać nowe sposoby prowadzenia, odgrywania, opisywania - czasem lepsze, a czasem gorsze. Dzięki temu wyrabia się zdanie - w końcu trudno dyskutować o sposobach prowadzenia czy grania, gdy całe życie sesje obywało się ze swoimi najlepszymi kumplami.

Przekazywanie tajnych informacji

Nie lubię przekazywać karteczek nad stołem pełnych graczy. Po prostu nie lubię, niby każdy powinien wiedzieć, że jego postać twego nie wie, ale nagle jest na baczności, uważnie przygląda się postaci gracza, który dostał akurat karteczkę - metagaming zawsze jest obecny nawet w najmniejszym stopniu. Wiadomo, że można przekazywać puste kartki od czasu do czasu, tak by nikt nie wiedział kiedy na prawdę jest przekazywana informacja. Mimo wszystko nie przekonuje mnie ta forma, w końcu muszę przestać mówić i zacząć coś skrobać na karteczce, oczy graczy zwykle są wpatrzone we mnie i łapczywie oczekują, że to właśnie oni zostaną obdarzeni jakąś informacją.

Inaczej sprawa ma się przed komputerem - raz, że pisanie na klawiaturze, w moim wypadku, jest o wiele szybsze niż pisanie na kartce, to mogę wysłać po prostu prywatną wiadomość do gracza, nikt nawet nie będzie wiedział, że ten ją otrzymał. Mimo to nie często stosuję takie zabiegi i wolę zdać się na uczciwość graczy.

Wszystko na M - mapy, muzyka, media

Mapy do prowadzenia walki, bez zbędnych przygotowań? - proszę bardzo, wystarczy kilka kliknięć w wyszukiwarce google. Muzyka pasująca do klimatu sesji, który chcemy uzyskać? - wystarczy ledwie chwilkę rozejrzeć się po grach i znaleźć muzykę z nich. Zdjęcie mrocznego zamku, odgłos stukania o podłogę czy brzęczenia łańcuchów? - też da radę.

Nie wszystko to stosuję. Nie ma jednak wątpliwości, że "wirtualne handouty" przygotowuje się szybciej, a często możemy znaleźć już gotowe elementy. Mapy do prowadzenia walk na siatce bitewnej są wszechobecne, a jeżeli ich nie ma to bez problemu możemy na szybko namazać coś przed oczami graczy. Z pewnością wymaga to nieco więcej wprawy niż naszkicowanie pola bitwy na kartce papieru, ale po kilkunastu sesjach nie powinno to już być wielką bolączką.

Podsumowanie

Tak czy inaczej granie online jest dla wielu z nas jedyną opcją, niektórzy grali tylko i wyłącznie online i uważam, że trzeba pogodzić się z problemami, które za sobą niesie. Dla mnie gra online była nowym doświadczeniem, które zmieniło to w jaki sposób postrzegam całe granie. Wyraźnie zauważyłem, że pewne elementy moich sesji zdecydowanie mogły się poprawić, a inne były o wiele przyjemniejsze przy stole niż podczas gry online.

Nigdzie indziej, no poza konwentami oczywiście, oprócz Internetu nie znajdziemy takiego skupiska graczy rpg, zatem dlaczego tego nie wykorzystać? Być może za wirtualnym rogiem czai się grupa graczy lub też mistrz gry, który okaże się prowadzić właśnie tak jak zawsze marzyliście?

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.