Munchkinizm vs powergaming

Ostatnia dyskusja na naszym TeamSpeaku spowodowała, że poczułem po raz kolejny chęć do sprostowania pewnej, jak wydaje mi się, istotnej sprawy. Mianowicie, chodzi o różnice, które należy zauważyć w przypadku stosowania słów takich jak munchkinizm i powergaming. Artykuł ten piszę, aby raz i miejmy nadzieję na zawsze, wyjaśnić co znaczą te słowa i że nie są to synonimy, które możemy stosować wedle woli zamiennie. Przy okazji wspomnę o innych słowach, które też czasami spotykamy w dyskusjach o rpgach, a łączą się z tym tematem, np. optymalizacja postaci i min-maxing, rules lawyering.

Munchkinizm

Posiłkować się tutaj będę definicją z wikipedii (a jakże by inaczej!).

Przede wszystkim na początku trzeba bardzo wyraźnie napisać, że munchkinizm to wyrażenie pejoratywne (czyli negatywne!). Według wikipedii munchkin to:

gracz, który gra w grę nie zawierającą elementów współzawodnictwa w sposób agresywny. Munchkin poszukuje sposobu do zdobycia jak największej potęgi, zabicia jak największej ilości przeciwników i zebrania jak najwięcej kosztowności. Nie ma dla niego znaczenia jak jego akcje wpłyną na odgrywanie, linię fabularną, poczucie braterstwa i odczucia innych z rozgrywki.

Idźmy dalej - z innych źródeł wyczytujemy

Munchkinizm to także pogwałcenie zasad, co w tym przypadku znaczy wyciśnięcie jak największych korzyści z każdej zasady.

Jeszcze dawno temu, kiedy interesowałem się w bardzo intensywny sposób systemem Dungeons & Dragons 3.0, a także optymalizacją postaci do niego, gdzieś trafiłem na długą dyskusję o munchkinizmie, naginaniu zasad i powergamingu. Spadł na mnie cień grozy - "czy ja też jestem munchkinem?!" - zadałem sobie pytanie. Na szczęście okazało się, że nie jest mi dane pozostać pełnoprawnym munchkinem, a ów moment był jednym z wielu momentów zwrotnych, kiedy uświadomiłem sobie, że wykłócanie się o zasady to nic dobrego.

Nie pozostawiłem jednak tematu samego sobie i dalej drążyłem całe zagadnienie. Pamiętam, że w temacie do całej definicji munchkinizmu dodano także element nadinterpretacji zasad albo dopowiadania sobie tego czego nie zostało napisane, co wspaniale uzupełnia pojęcie munchkinizmu w mojej opinii.

Powergaming

Powergaming to sposób interakcji w (...) grach fabularnych, którego celem jest jak najszybsze osiągnięcie konkretnego celu, aż do tego stopnia, że może to wpłynąć na inne elementy gry, takie jak odgrywanie, atmosfera i wspólna zabawa. W związku z większym zainteresowaniem zasadami, niż do idei, którą mają wspierać, częstokroć taka postawa postrzegana jest jako niesportowa, niezabawna i niesprzyjająca gry w drużynie.

Po raz kolejny wikipedia.

Jak widać - powergaming wydaje się być nieco mniej negatywnie opisany, aczkolwiek też może być negatywnym i niepożądanym zjawiskiem podczas sesji. Powergaming jednak, w mojej opinii, jest czymś co znacznie łatwiej zaakceptować i ewentualnie wyplewić z gracza.

Pojęcia zbliżone

Istnieje tutaj kilka innych pojęć, które też się spotyka niejednokrotnie w dyskusjach na temat powergamingu i munchkinizmu, a nie zawsze są jasne.

Optymalizacja

Pojęcie, które służy do określenia sposobu gry, w którym radość czerpiemy głównie poprzez rozumienie i wykorzystywanie dostępnej dla nas mechaniki w możliwie najbardziej OPTYMALNY sposób.

Tutaj na chwilkę się zatrzymam i wspomnę o kilku sprawach. Przede wszystkim - optymalizacja może być powiązana zarówno z powergamingiem jak i munchkinizmem, co nie znaczy, że jest zła. To, że ktoś chce działać w najbardziej optymalny sposób nie jest niczym złym, w końcu korzysta z danej mu mechaniki i działając w ramach zasad świetnie się bawi. Czasem słyszę, że optymalizacja postaci jest traktowana jak najgorszy grzech - bo jak to tak można? Jeżeli gramy w grę, która daje nam odpowiednie zasady i pozwala na to byśmy, po zapoznaniu się z nimi, posiadali znacznie zdolniejsze postacie - dlaczego z nich nie skorzystać?

Oczywiście optymalizacja, w tym próba wybrania jak najbardziej optymalnego sposobu działania, może prowadzić do spowalniania rozgrywki, a szczególnie jeżeli mamy wiele możliwości do wyboru i "optymalizer" (tj. osoba stosująca optymalizację) zaczyna analizować każdą z dostępnych metod działania (patrz komiks).

Dalej, optymalizacja zwykle kojarzy się od razu z wszystkim co złe i niedobre - podejrzewam, że jest to związane z tzw. rules lawyers (prawnicy zasad), o których nieco niżej.

Prawnik zasad (rules lawyer)

Termin może odnosić się wobec uczestnika każdej gry, która ma zasady, czyli także do graczy rpgowych.

Osoba, która stara się wykorzystać zasady, bez względu na to jaki sposób rozgrywki mają wspierać, zwykle po to by zyskać przewagę w danym systemie zasad.

Z pozoru nie wygląda tak źle. W końcu to dobrze jeżeli gracze znają zasady i wskazują mistrzowi gry lub innym graczom - nawet to bardzo dobrze, ALE (zawsze jest jakieś "ale") problemy zaczynają się w momencie, kiedy to "przypominanie zasad" dzieje się w środku sesji, podczas dynamicznej akcji narracja zostaje przerwana przez delikwenta, który postanawia wykłócać się o jakiś mało istotny element i wszystko bierze w łeb.

Osobiście nie mam przeciwko temu, gdy gracz zauważa mój błąd w sytuacji, kiedy od tego zależy coś bardzo ważnego (np. życie postaci), jednak nie zamierzam poświęcać temu zbyt wiele czasu, gdy akcja ma gnać do przodu.

Min-maxing

Sytuacja, gdy gramy w grę z intencją stworzenia "najlepszej" postaci poprzez zmniejszenie cech, atrybutów, elementów, które są dla nas nieważne, a zwiększenie tych, które uważamy za istotne. Zabieg taki uzyskujemy poprzez zwiększenie jednej konkretnej cechy naszej postaci poprzez poświęcenie innych elementów.

Po raz kolejny - nie sądzę, by w min-maxingu było coś złego - chyba większość z Was, grających w D&D, otrzymując gotowe rzuty do rozdzielenia pomiędzy atrybuty przydzielała najniższy do tego atrybutu, który wydawał się najmniej potrzebny. Stąd rzadko widujemy barbarzyńcę z wysoką charyzmą, czy barda z niesamowicie rozwiniętą siłą, o oczywiście nie znaczy, że takie sytuacje się nie zdarzają. W końcu to dosyć naturalne, że chcemy grać postacią, która będzie w czymś dobra - skoro wybrałem sobie postać wojownika, znaczy to, że chcę dobrze walczyć, jeżeli wybrałem złodzieja będę chciał się jak najlepiej skradać i dokonywać kradzieży itd. Nie pamiętam sytuacji, gdy gracz wybrał daną klasę, archetyp czy ogólny zarys postaci i po uzyskaniu informacji o tym jak stać się lepszym nie skorzystał z tego - po prostu we wnętrzu każdego z nas siedzi coś co sprawia, że chcemy powolutku zwiększać swoje zdolności.

Podsumowanie

W podsumowaniu skupię przede wszystkim na munchkinizmie i powergamingu, które są główną osią tego artykułu.

Zatem do rzeczy. Mogę wprost powiedzieć, że dla mnie munchkinizm jest "tym gorszym" i tym pojęciem, które powinno zwykle być używane, a nie natomiast powergaming, który niekoniecznie musi być zły. Powergaming możemy w końcu wykorzystać niczym paliwo napędzające naszą kampanię, dając graczom cel do którego chcą dążyć, ci być może skupią się na nim i błyskawicznie do niego dojdą - czy jest w tym coś złego?

Tak czy inaczej - pamiętajcie, że munchkin to nie to samo co powergamer!

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.