Po co skoro jest Warhammer?

No właśnie! Po co?

Przeglądając blogi i rozmawiając z ludźmi zainteresowanymi rpgami zauważam pewną tendencję, która objawia się właśnie jako pytanie "po co skoro jest Warhammer?". Chodzi tu o nic innego jak lenistwo - już tłumaczę co przez to rozumiem.

Nowe, ale stare

Sytuacja hipotetyczna: mistrz gry szuka systemu, który spełni takie i takie wymagania i będzie służył do konkretnego typu rozgrywki. Komentarze błyskawicznie zaczynają się sypać pod pytaniem, inni mistrzowie gry i gracze polecają systemy, które często bardzo dobrze wpasowują się w odpowiedź na zadane pytanie. Wszystko fajnie - mistrz gry pozna nową mechanikę, nowe realia, wprowadzi w to wszystko swoich graczy, a być może i oni zaczną "wkręcać" innych w to samo Jest jednak grupa mistrzów gry, która twardo stoi przy swoim, a mianowicie: po co mi nowa mechanika, wezmę "Warhammera", czyli mój ulubiony system rpg, który prawdopodobnie w ogóle nie nadaje się do mojej wizji gry, ale co z tego, a następnie przerobię go tak jak mi się podoba i dorobię do tego nowe realia.

Słyszę już tłum rozwścieczonych ludzi z widłami i pochodniami stojący pod moim oknem, krzyczący: "nie mów nam jak mamy żyć!" i całkowicie się z nimi zgadzam, w końcu jeżeli dobrze bawią się w "przerobionym Warhammerze", nie martwiąc się mimo wszystko ewentualnymi niedoróbkami, to myślę, że wszystko jest okej, w końcu w grach rpg chodzi o miłe spędzenie czasu. Jednak, od czasu do czasu, szkoda mi takich mistrzów gry i ich graczy - może, i tylko może, gdzieś tam, ktoś już stworzył grę idealną dla nich - grę, która spełniała wymagania przez nich stawiane, dostarcza gotowego świata, wystarczy to wszystko przeczytać i można rzucić się w wir gry.

Lenistwo

Zaraz, zaraz... czy ja napisałem "wystarczy to wszystko przeczytać"?!

I tutaj pojawia się największy problem - bo to wszystko trzeba, lub chociaż wypadałoby, przeczytać. Kolejne 100, 200 albo, nie daj boże, 300 i więcej stron do przyswojenia. Biedny mistrz gry łapie się za głowę krzycząc wniebogłosy i po krótkiej, acz rozpaczliwej chwili decyduje się na Warhammera.

Niechęć poznania nowego systemu może być spowodowana nie tylko objętością nowego podręcznika, ale także obawą, przed niedostatecznym poznaniem mechaniki. Przecież Warhammera (czyt. poprzedni system) znałem lepiej, wszystkie tabelki z modyfikatorami wykułem na pamięć już dawno temu, a tutaj nic nie znam. Co powiedzą gracze podczas sesji? Co powiedzą po sesji?

Sądzę, że jest to racjonalny strach, chcemy, jako mistrzowi gry, żeby nasza sesja była jak najlepsza, stąd strach przed ewentualnym brakiem przygotowania lub lukach w wiedzy na temat świata. Wystarczy jednak uprzedzić graczy, że system jest dla mg nowy, dopiero się go uczy i uprasza się o wyrozumiałość. Jeżeli w drużynie jest jakiś bardziej doświadczony gracz można poprosić go o wsparcie - nie będzie to żadna hańba, a gracz też powinien być zadowolony, że mógł pomóc i jego wiedza się przydaje.

Dusza wynalazcy

Ostatni z powodów jaki przychodzi mi na myśl, gdy piszę o tworzeniu własnych systemów, to chęć tworzenia czegoś nowego. Jedni mistrzowie gry czerpią radość z czystego roleplayingu, gdzie kostki odchodzą w zapomnienie, inni zagłębiają się w opasłe tomiska, które starannie opisują historię świata, aż od początku jego istnienia, jeszcze kolejni wyśmienicie bawią się próbując osiągnąć jak najwięcej w ramach narzucanych przez mechanikę zasad i są oni... Twórcy - nieważne, czy chodzi o pojedynczą rasę stworzeń, które wystąpią w gotowym świecie, czy też stworzą cały świat od podstaw, łączy ich chęć stworzenia czegoś, pokazania graczom jakiegoś tworu, na którzy wpadli i mają nadzieję, że graczy także urzeknie taka idea.

Wydaje mi się, że spora część ludzi tworzących nowe systemy należy właśnie do tejże grupy wynalazców. Oni nie chcą odkrywać, nie chcą szukać systemu, który by im pasował, wolą sami wpaść na coś co będzie działać tak jak sobie tego zażyczą. Tacy wynalazcy czerpią dużą radość z samego faktu tworzenia i testowania tego co wymyślili, interesuje ich czy mechanika, którą stworzyli będzie działać jak należy, czy świat, który wykreowali będzie spójny i kompletny.

Wynalazcy są oczywiście różni, niestety odnoszę wrażenie, że wynalazcom brak duszy odkrywcy - kogoś kto szuka systemu idealnego, przegląda mechniki, testuje je, czyta opinie, recenzje, przegląda historie światów, jednak nie chce stworzyć niczego sam. Twórcy często mają, w ich opinii, genialny pomysł, który szybko okazuje się być klonem istniejącej mechaniki, która już została stworzona, przetestowana i nawet podrasowana, dzięki czemu działa znacznie lepiej - owszem, granie w taką grę nie było by stworzeniem własnego systemu, jednak można by pominąć w tym momencie etap tworzenia i od razu zacząć grać. Twórco - zastanów się w tym momencie, co bardziej Ciebie interesuje: tworzenie czy granie? Być może nie masz ochoty grać, a wolisz stworzyć coś dla innych, a najważniejszy etap na tej drodze to uzmysłowić to sobie. Jeżeli jednak chęć grania przewyższa chęć tworzenia, to czasem warto zamienić się w odkrywcę i poszukać czegoś co będzie gotową grą spełniającą Twoje wymagania.

Szkoda, że mistrzowie gry z żyłką do tworzenia to wielokrotnie osoby, które nie interesują się innymi grami niż "Warhammer". W końcu mając zawężoną wiedzę na temat różnych realiów i mechanik brakuje im szerszego spojrzenia na temat, co powoduje, że trudno im stworzyć coś świeżego i odkrywczego.

Ilość komentarzy: 7

  1. Beamhit komentuje:

    inny powód, dlaczego ludzie zostają przy „zmienionym” Warhammerze, to po prostu nie mogą znaleźć polecanych systemów na chomiku 😛

    10 lipca 2016
    Odpowiedz
    • felven komentuje:

      No tak, a oprócz tego pozostaje jeden element o którym nie wspomniałem – bariera językowa. Niestety po polsku nie mamy ogromnego wyboru RPGów.

      10 lipca 2016
      Odpowiedz
      • Anonim komentuje:

        Jest 2016 rok. Wszyscy znają angielski tak jak wspólny w Faerunie.

        11 lipca 2016
        Odpowiedz
        • Mansfeld komentuje:

          Wciąż napotykam na ludzi, którzy rezygnowali z rozgrywki tylko dlatego, albowiem erpeg był niedostępny po polsku – i to nawet, jeśli ich zainteresował.

          11 lipca 2016
          Odpowiedz
    • Karghoul komentuje:

      Czego nie ma na chomiku, jest w zatoce. W dodatku w lepszej jakości 🙂
      Ale, inż. Mamoń jasno wskazał przyczyny, dla których gra w WH – „Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają erpegi w które już grałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się system, którą pierwszy raz widzę.”

      11 lipca 2016
      Odpowiedz
  2. Rainmon komentuje:

    Cóż ja mam podobnie… tyle że z Savage Worlds. Tyle widziałem ogłoszeń o grze w Warhammra, że nawet chciałem zobaczyć co to za system. Ale oczywiście ilość stron do przeczytania całkiem mnie zniechęciła i oczywiście zacząłem tworzyć własny świat w znanych realiach.
    Pewnie jest tak dlatego, że każdy najbardziej lubi system z którym zaczyna się bawić. Zmienia się systemy na nowe dopiero gdy okazuje się, że do jakiegoś typu gry obecny zupełnie się nie nadaje i nie da się go zmienić.

    11 lipca 2016
    Odpowiedz
    • felven komentuje:

      Mimo wszystko namawiam, do przeczytania Warhammera – nie dlatego, że jest niesamowity, czy powala na kolana, ale dlatego, żeby mieć światopogląd i widzieć, co jest dobre, co złe, co działa, a co nie.
      Akurat Warhammer przy swoich 250 stronach do najcięższych systemów nie należy, w dodatku bardzo dużo da się pominąć i doczytać w razie potrzeby.

      11 lipca 2016
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.