Strefa komfortu - spróbuj czegoś nowego!

Strefą komfortu nazwałbym czynności lub sytuacje, w których czujemy się dobrze, bezstresowo, czyli po prostu komfortowo. W przypadku rpgów będzie to sytuacja, gdy dany gracz lub też mistrz gry swobodnie prowadzi albo gra w sesje, które rozgrywają się dajmy na to w światach fantasy. Taki oto osobnik pochłonął dzieła Tolkiena już w podstawówce, potem chwycił po kolejne twory z nurtu fantastyki i nieobcym są mu wszelkie rodzaje elfów, krasnoludów, orków, smoków itd. Po prostu czuje się dobrze w danym klimacie i realiach, nie będzie zaskoczony, gdy o coś zostanie zapytany. Sytuacja oczywiście może dotyczyć też fana sci-fi, który wszelkie filmy z tego gatunku już dawno widział, nazewnictwo przeróżnych technologicznych cudów nie jest mu obce i z ogromnym zapałem przykłada się do opisu przestrzeni kosmicznej widzianej z wnętrza statku kosmicznego.

Dlaczego nie wychodzimy ze strefy komfortu?

Przede wszystkim - pewność siebie. Fan fantasy może zostać wybudzony ze snu w środku nocy i nadal będzie w stanie wyrecytować rodzaje wszystkich smoków wraz z ich podziałem z podręczników D&D, jednak, gdy stanie przed nim zadanie opisania całego statku wypełnionego migającymi lampkami i guziczkami może okazać się, że brak mu pewności siebie. Co jeżeli opis nie trafi do graczy? Co jeżeli nie będzie zbyt pełny, lub powie o czymś co nie powinno tam być i się ośmieszy? Fakt, że może brakować inspiracji i odpowiednich słów to jedna kwestia, jednak najważniejsze to pewność siebie, która sprawia, że mamy poczucie kontroli nad sesją lub też postacią.

Skoro już wspomniałem o wiedzy i braku ewentualnego nazewnictwa, to zajmę się także i tym tematem. W końcu ktoś kto sci-fi kojarzy tylko z Gwiezdnych Wojen, może mieć problem z nazwaniem pewnych elementów statku, czy bazy kosmicznej. Identycznie może wypaść sytuacja ze specjalistą od technologii, kiedy trzeba wyjaśnić gdzie znajduje się jelec, a gdzie sztych miecza. Taka sytuacja zmusza graczy czy mistrzów gry do dodatkowych przygotowań - skoro grać będziemy na dzikim zachodzie, to dobrym pomysłem było by obejrzenie jakiegoś westernu, a przy prowadzeniu sesji Warhammera mistrz gry mógłby przeczytać chociaż jeden czy dwa tomy sławetnego Felixa i Gotreka w celu odnalezienia się w klimacie.

Pozostaje także kwestia zadowolenia graczy. Osobiście zwykłem zawieszać poprzeczkę wysoko jako mistrz gry. W końcu gracze mają być zadowoleni z sesji, a i ja mam się przy tym dobrze bawić. Trudno się natomiast bawić, gdy ciągle nie jestem pewien wielu spraw, a wszystko wokół wydaje mi się obce. Jak odegrać daną postać, czy dana sytuacja w ogóle ma rację bytu, czy nie popełnię żadnej gafy itd. Mistrz gry ma na głowie wiele spraw, a gdy dochodzi jeszcze kwestia nadmiernego martwienia się o to czy wszystko co robi jest w ramach danej konwencji, to sprawa staje się tylko trudniejsza.

Czy powinniśmy próbować czegoś nowego?

Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć na pytanie: TAK!

Odpowiedź potwierdzająca jest chyba jak najbardziej oczywista, mimo to podam kilka argumentów, dlaczego tak właśnie sądzę.

To co jest najważniejsze - doświadczenia. Nasze postacie w grach pieczołowicie zbierają punkty doświadczenia, tak by awansować na dalsze poziomy, tak samo i my, zarówno jako gracze jak i  mistrzowie gry, powinniśmy kolekcjonować doświadczenia. Jak można stwierdzić, że klimat dzikiego zachodu jest nie dla nas, skoro nigdy nie próbowaliśmy w to grać lub prowadzić.

Owszem, czasem siedzi w nas dziwne przeczucie, że coś się nam na pewno nie spodoba i stracimy tylko czas - och, jak bardzo myliłem się właśnie w kwestii Deadlandsów, które okazały się być przednią zabawą. Bardzo istotnym jest by na chwilę postarać się odstawić negatywne myśli o danym settingu czy też grze na bok i postarać się obiektywnie podejść do sprawy. A nawet kiedy owa próba poznania czegoś nowego okaże się być faktycznie porażką i czymś nietrafionym doskonałym pomysłem jest odnotowanie tego i głębsza chwila refleksji nad daną sprawą. Warto zadać sobie w tym momencie pytania: Dlaczego to mi się nie podobało? Jak można sprawić, żeby dane klimaty lub sesja była lepsza? Co, pomimo ogólnie negatywnej oceny, podobało mi się najbardziej? Taka analiza sytuacji może doprowadzić nas do wniosku, że być może cały problem leżał w czymś, co można bez problemu naprawić.

Tak czy inaczej warto poznawać nowe światy, mechaniki, mistrzów gry, graczy, sposoby prowadzania. Dzięki takiemu poznawaniu będziemy wiedzieć, co jest dobre, co złe, czego lubimy, a co nie, a przede wszystkim dlaczego.

 

Ilość komentarzy: 2

  1. M. komentuje:

    Co do zbierania doświadczenia – wg mnie jeśli osoba nie czuje się wystarczająco pewnie w określonym settingu/mechanice to w zasadzie nie powinna brać się za mistrzowanie, tylko najpierw zebrać doświadczenie jako gracz. Dzięki temu będzie mogla sobie wyrobić opinię. Inna sprawa, że dana mechanika/setting może po prostu „nie pasować”. Jasne, można spróbować czegoś nowego, ale nic na silę.

    6 września 2016
    Odpowiedz
  2. Hen komentuje:

    Zgodnie z tym artykułem, poprowadź felvenie sesję sf na statku kosmicznym, gdzie lata się po kosmosie.
    Ja się zapisuję

    10 września 2016
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.